poniedziałek, 25 stycznia 2010
mróz
![]() teraz wcale wiele nie potrzeba aby cieszyć się zimą. nawet w mieście, w byle parku, na byle pagórku jest pięknie. i wcale wiele nie powinno być - bo już po godzinie spaceru zaczynają marznąć ręce i stopy. oczywiście o ile reszta jest porządnie odziana i też nie marznie... ![]() mój weekend rzeszowsko-wiśniowy był jak cudne ferie zimowe. mogłam nacieszyć się samotnością i pobyć z moimi chłopakami. wreszcie zaczynam żyć, a nie tylko udawać że żyję. jakkolwiek by to rozumieć. żyję, tak, oddycham i jestem bliżej siebie, co okazuje się być całkiem przyjemne, chyba czuję, że szczęście może być już całkiem blisko. kto by uwierzył, że przez ostatnie kilka lat walczę z ciemnym stworem z czeluści własnej jaźni... z depresją... sama nie mogłam w to uwierzyć tak długo... ![]() już się nie boję tej zimy, już mnie zaczarowała, a niech sobie nawet trwa do maja, jak to niektórzy przepowiadają. niech będzie nawet ponura i mokra skoro te cuda, które teraz wyczynia wszystko rekompensują... ![]() nad Szufnarową koło Wiśniowej, długim garbem niedaleko góry Chełm biegnie czarny szlak. można tam wędrować mając widoki na wszystkie strony, przeskakiwać z jednego grzbietu na kolejny i iść dalej i dalej. w końcu trzeba zejść nisko, nisko na dół ale zawsze jest jakiś kolejny pagór, na który będzie można się wdrapać. a pagórki Pogórza Strzyżowskiego są łagodne i mają długie grzbiety stworzone do niespiesznych wędrówek... ![]() ![]() ![]()
niedziela, 17 stycznia 2010
piemonte
![]() tamtego dnia wyruszyliśmy z postanowieniem znalezienia wreszcie jakiegoś szlaku po wzgórzach otaczających od południa Asti. w końcu jednak, jako że synek zasnął snem sprawiedliwego więcej było jeżdżenia niż wędrowania. okolica jest urokliwa - cudne maleńkie miasteczka na stromych wzgórzach, widoki na ośnieżone Alpy i winnice, winnice... jako że pora jest popołudniowa wszystko wydaje się uśpione, nie spotykamy niemal nikogo. ![]() zatrzymujemy się na jednym z parkingów przy Rezerwacie della Val Sarmassa. czytamy ostrzeżenia przed dzikami i szwędamy się niemrawo po okolicy, trochę wilgotną szosą między winnicami, trochę gdzieś bokiem. przez chwilę jest spokojnie, lekko i rześko... oddycham powietrzem nasyconym nadzieją i tak bardzo chcę dalej wędrować... nawet znajdujemy szlak ale jest tak błotnisty i jest już tak późno, że musimy wracać. ![]() w Asti czeka na nas fantastyczny włoski lunch z cudownym winem, serami, domowej roboty lodami o niezwykłych smakach i widoki. Monte Viso w świetle zachodzącego słońca, okryte leciuteńką kołderką chmur można smakować jak lody grejpfrutowe, jak lekkie musujące wino, jak marzenie o wolności... ![]()
sobota, 02 stycznia 2010
mokre.asti
![]() Asti - Piemonte, przyjemny park wokół starych murów. jest zimno, śnieg już się topi - jak na włoskie warunki to była zbyt mocna zima. poprzedniego dnia 5 godzin zajął nam przyjazd autostradą z Bergamo przez mokrą zamieć. ![]() aura raczej smętna ale my wypatrujemy kolorów (pnie platanów oferują pełną gamę moro) i szukamy świeżości w tej wilgoci, Titek szaleje w śniegu. daleko mi do jego pełni odczuwania chwili, cieszenia się małymi skarbami świata... wiem, że zaraz przyjdzie czas noszenia i pocieszania marudzącego ciężaru, ale tymczasem staram się uczestniczyć w tej radości i pomagać odkrywać więcej cudowności. np. szyszki platanów - malutkie uśpione jeżyki. ![]() teraz, kiedy wspominam tamte chwile wiem, że były dobre. jakieś nowe myśli, nowe nieubieralne w słowa odkrycia majaczą mi w głowie. ![]()
piątek, 01 stycznia 2010
czarno-biały.świat
![]() podobno świat nie jest czarno-biały. jednak znacznie łatwiej jest tak go interpretować...
sobota, 19 grudnia 2009
krem.na.porę.mrozu
![]() przecudny spacer po skrzących się skrzypiących śniegiem polach. gdzieniegdzie szeleści burym liściem kukurydza, podrywają się bażanty wygrzebujące ziarenka.
wracam osłaniając policzki kołnierzem, który trzeszczy na mrozie. zupa krem z porów i ziemniaków z lekkim dodatkiem brokuła dla koloru. smakuje wybornie z kwaśną śmietaną i groszkiem ptysiowym. zmarzłam ale tęsknie wyglądam przez okno. razi. biel-tęcza w promieniach słońca. |
Ostatnie notki
Zakładki:
Anima
Animus
Titus
Zaglądam
Zjadam
Tagi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||